Dlaczego tracę kontrolę kupując niepotrzebne ciuchy?

Ostatnio postanowiłam rozważyć swoją strategię zakupów modowych. Początkowo zaczynałam od typowego zachowania „ofiary mody”, co miesiąc odwiedzałam sklepy i kupowałam magazyny modowe… I oznaczało to, że co miesiąc podążałam za trendami, które zobaczyłam i przez to marnowałam dużo pieniędzy. Potem zaczęłam rozumieć więcej, unikam tego rodzaju działań i przestałam ślepo podążać za trendami. Moje zachowanie zmieniło się na lepsze pod względem jakości zakupionej odzieży… ale na gorsze, jeśli chodzi o jej ilość!

Teraz nadal jestem związana z takim stylem życia, kupuję dziwaczne ciuchy, które tylko zobaczę na sklepowych półkach, bez zastanawiania się, jak i czy potrafią pracować z resztą mojej szafy. W rezultacie moja szafa pełna jest unikalnych ubrań, ale nie ma w niej podstawowych elementów. Na przykład, pewnego dnia przeorganizowałam szafę i odkryłam, że mam mnóstwo niebieskich ubrań, a niebieski nawet nie wygląda na mnie tak dobrze. Za to uznałam, że mam bardzo niewiele czarnych, szarych czy beżowych ciuchów – a przecież to barwy neutralne . Innym przykładem może być to, że kupiłam parę czerwonych butów i mam zamiar je zwrócić, ponieważ nie pasują one do żadnego mojego stroju oprócz jednej sukienki. Ale oczywiście nie przyszło mi to do głowy, kiedy zobaczyłam te buty po raz pierwszy.

Doszłam do wniosku, że moja obecna sytuacja jest na tyle poważna, że czuję się strasznie. Czuję, że tracę kontrolę i staję się coraz bardziej impulsywna. Wydaję też o wiele więcej energii (przeglądam, zamawiam i wracam) niż chcę to robić, i nie mogę ładnie stworzyć wybranej kreacji. Uznałam, że czas się obudzić! Nadal chcę pielęgnować moją szafę i stworzyć coś, co mogę kontrolować i co kocham.

Więc przez ostatnie 8 miesięcy trzymałam się jednej z moich 3 zwykłych koszul lub jednej z 5 koszul w jednolitym kolorze, które były wciśnięte w jedną parę dżinsów, szortów. Teraz chcę ulepszyć swój styl…. ale nie chcę powiększać szafy.

Największym problemem, z którym mam do czynienia, jest to, że za wiele rzeczy, na które patrzę i mówię „naprawdę lubię te rzeczy”, to ciuchy, które nie wydają mi się zbyt elastyczne. Para czerwonych dżinsów, lub proste trampki z niebieskimi podeszwami i sznurowadłami – kupiłam je pod wpływem impulsu, ale nie wiem, czy będę je dalej nosiła.